Sunday, December 6, 2009

Martynka wykrakała

Moja koleżanka z pracy wybierała się na weekend do Londynu na jakąś sztukę, odwiedziny u koleżanki i zakupy. A że wylatywała w sobotę z Gdańska już w piątek biadoliła, że tam mgła i ma nadzieję, że wyleci bez problemu...

W sobotę rano dostaję smsa o treści:

No i dupa. Mgla w GDA. Samolot do Poznania przekierowali i w autokary nas wcisneli. Nici z szopingu dzis. Żądam wpisu na twoim blogu o samolotach!

Proszę bardzo...

A dzieje się tak m.in. dlatego, że oczywiście siły natury nam nie sprzyjają, ale też dlatego, że polskie lotniska nie mają systemów naprowadzających samoloty do lądowania we mgle. Z polskich lotnisk ma je jedynie Okęcie, ale jak przeczytałem w ostatnim Newsweeku, ten też działa jak chce. Mimo że utrudnienia związane z mgłą wpływają na podróż co najmniej kilkudziesięciu tysięcy pasażerów, dla władz polskich lotnisk to i tak ułamek wszystkich pasażerów, a zatem inwestycja dla nich nieopłacalna.

Jeszcze dla dodatkowej informacji - wylatywała WizzAirem, wraca już bezpośrednio do Warszawy Ryanairem. Pytanie do Martynki jest takie, czy rzeczywiście nie mogła wylecieć z Gdańska, czy może samolot, który miał ją zabrać, nie mógł wylądować w Gdańsku i skierowali go do Poznania, a za nim czekających na maszynę pasażerów znad morza.

1 comment:

Martyna said...

Otóż samolot nie mógł wylądować w GDA, więc poleciał do Poznania, a za nim my autokarowo (5 godzin!). I wylatywałam Ryanem, a wracałam Wizzairem. 7 godzin później w Londynie niż miało być, ale przynajmniej tego samego dnia:)